Dolar osiągnął nowe minima od „dnia wyzwolenia” w obliczu rosnącej presji na Rezerwę Federalną, by obniżyła stopy procentowe. Złoty w zeszłym tygodniu umocnił się względem amerykańskiej waluty o ponad 2%, a tym samym kurs USD/PLN znalazł się najniżej od 2018 r.
Źródłem wspomnianej presji są administracja Trumpa, która coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że nie respektuje niezależności banku centralnego, oraz słabsze dane gospodarcze z USA. Jednocześnie nie obserwujemy kontynuacji handlu „sell America”, który wystraszył rynki w kwietniu. Amerykańskie akcje osiągają wręcz nowe maksima, a obligacje skarbowe również dobrze sobie radzą. Niemniej dolar ponownie pełni rolę wentyla bezpieczeństwa podczas konfliktów handlowych i w ubiegłym tygodniu doświadczył silnej deprecjacji względem zdecydowanej większości głównych walut.
W tym tygodniu w centrum reflektorów znajdą się dwa odczyty. We wtorek (01.07) wstępny raport inflacyjny ze strefy euro pomoże określić, jak dużą przestrzeń do dalszych obniżek ma Europejski Bank Centralny. Tego dnia, od raportu JOLTS, rozpocznie się również szereg publikacji z amerykańskiego rynku pracy, którego punktem kulminacyjnym będzie raport NFP (non-farm payrolls) za czerwiec w czwartek (03.07). Duża część ostatniej wątłości dolara jest reakcją na postrzeganą słabość amerykańskich danych. Informacje z rynku pracy ostatecznie potwierdzą tezę o znaczącym spowolnieniu w USA – lub jej zaprzeczą. Spodziewamy się w związku z tym znaczących ruchów walut.

