Rewizja w dół prognoz inflacji przez NBP jest zgodna z założeniem, że presja cenowa w Polsce będzie stosunkowo ograniczona. Wzmacnia to poczucie, że stopy będą kierować się w dół. Oczekiwania te nie wadzą jednak istotnie polskiej walucie.
Dolar zyskał na spowodowanym tym wzroście rentowności krótkoterminowych obligacji i zdołał zakończyć tydzień w połowie zestawienia walut G10. Sugeruje to, że w obecnej wycenie dolara zawierają się liczne złe informacje dla waluty. Dla dolara było to najgorsze pierwsze półrocze od czasu, kiedy prezydent Richard Nixon w 1973 r. zawiesił wymienialność dolara na złoto. Uwagę kiepskimi wynikami z ubiegłego tygodnia zwraca funt, który wraz z obligacjami skarbowymi ucierpiał na pogłoskach dotyczących stanu brytyjskich finansów w obliczu rosnącego prawdopodobieństwa podwyżek podatków jesienią.
Mała liczba istotnych odczytów z głównych gospodarek oznacza, że w centrum zainteresowania znajdą się w tym tygodniu informacje dotyczące polityki i ceł. Motorem zmian na rynkach będą głównie te drugie, jako że w środę (9.07) mija termin trzymiesięcznego odroczenia ceł ogłoszonych początkowo przez Donalda Trumpa. Rynki przyjmują na razie ryzyko ze spokojem. Inwestorzy przypuszczają, że w ostatniej chwili zostaną ogłoszone porozumienia handlowe lub – zgodnie z wcześniejszymi sugestiami sekretarza skarbu Scotta Bessenta – zawieszenie zostanie przedłużone. Będziemy również uważnie obserwować sytuację na brytyjskich rynkach obligacji, jako że w kontekście rosnącej niestabilności publicznych finansów w całym rozwiniętym świecie wydają się one pełnić rolę kanarka w kopalni węgla.

